Photo by Aesthetic Alchemy

Znowu to zrobiłem... obiecałem się poprawić i nie spóźniać z postami. Wybaczcie, ale Pyrkon zajął większość mojego czasu przez cztery ostatnie dni ;)

Nie mniej - alchemia obrazu - tytuł dzisiejszego posta. Ma on niewiele (a może wiele?) wspólnego z książką o tym samym tytule, której nie czytałem.
W innej książce: "Obrazy fotografii. Album metafor fotograficznych" Berndta Stieglera znajdziemy hasło "czarna magia". Pod owym hasłem przewija się kilka razy słowo "alchemik" i "alchemia". Dzisiaj powiem, dlaczego uważam, że porównanie fotografa z alchemikiem jest niezwykle trafne.

Alchemik
U Stieglera określenie alchemik pada w stosunku do Man Ray'a, ale nie jest dla niego zarezerwowane. Pisze on o tym, jak tajemnicza ciemnia, w której roznosi się woń chemikaliów i gdzie zachodzą jakieś tajemnicze przemiany, przypomina laboratoria alchemików łączących różne substancje. Cel jest podobny, bo czy przemiana rzeczywistości w piękny kadr nie jest dla fotografa jak przemiana ołowiu w złoto? ;)

Jednak podobieństwa tu się nie kończą. Współczesny świat trochę zapomniał, o co chodzi w alchemii i fotografii. Czym zajmowali się alchemicy? Zapewne ci, którzy spotkali się z pojęciem alchemii powiedzą, że przemianą metalu w złoto (lub ołowiu w złoto). Jak próbowali to zrobić? Przy pomocy reakcji chemicznych (toć są prekursorami współczesnej chemii ;) ).
To prawda, ale nie cała.

Alchemia stosowała rozmaite środki - była czymś, co rozumiemy jako pseudonaukę, bowiem próbowała do swych przemian użyć układów gwiazd, magii, istot nadprzyrodzonych i znaków, które miały mieć moc. Tego nauka nie robi.
Co więcej - najczęściej pomijany aspekt alchemii to jej dualność. Alchemicy wierzyli w wielowymiarowość świata (o czym świadczą ich metody). Dlatego poszczególnym związkom chemicznym przypisywano pewne magiczne właściwości, ale też odzwierciedlały one pewne cechy. I tak dla przykładu antymon reprezentował zwierzęcą naturę człowieka. Magnez dla odmiany oznaczał wieczność lub wiecznie płonący ogień.

Pamiętamy, że alchemik chciał zmienić fizycznie ołów w złoto, ale pomijamy, że dla alchemika ołów = pierwotna materia i chaos, a złoto = perfekcja umysłu i duszy (co ciekawe alchemicy rozdzielali te dwie rzeczy).

Fotograf a AlchemikMożliwe, że teraz zastanawiacie się, co to ma do fotografii. Wydaje mi się, że współcześnie ludzie za bardzo zrezygnowali z tej dualności. Fotografia jak żadne inne medium przystaje do alchemii łącząc świat fizyczny (światło, "rzeczywistość") z wymiarem duchowym (sztuką).

Obserwując od lat, co się dzieje na różnych forach i portalach widzę, że wiele osób przywiązuje się tylko do aspektu technicznego, zupełnie zapominając o tej "duchowej", "odczuciowej" części fotografii.
Z drugiej strony są "artyści", którzy tworzą, mając za nic poprawną technikę - tworzą obrazy niepoprawne technicznie, nie dlatego, że taki jest zamysł, a dlatego, że w pogardzie mają techniczną stronę fotografii.

Najwięksi fotografowie łączą ze sobą formę z treścią. Są alchemikami, nie zaś chemikami.
Bez połączenia tych dwóch elementów, połączenia i zjednoczenia techniki i "magii fotografii" nie przemienicie ołowiu w złoto.