Błędy i porażki... to temat dosyć rozległy i wykraczający daleko poza ramy fotografii - dlatego też mam nadzieję, że ten wpis przyda się nie tylko fotografom.

Jesteśmy wychowani (a bynajmniej więkoszość z nas) w przekonaniu, że porażka jest przeciwieństwem sukcesu, a błąd przeciwieństwem wykonania czegoś dobrze. Moim skromnym zdaniem podejście to jest: po pierwsze - błędne, po drugie zaś przeszkadzające w rozwoju.
Porażka i błąd są naturalnymi elementami procesu uczenia się i rozwoju.
W zasadzie można powiedzieć, że są elementami koniecznymi.

Sukcesy nie uczą.
Zastanów się - jakie wnioski wyciągasz po "zwycięstwie", czego nauczyłeś/aś się z ostatniego sukcesu? Jeżeli odpowiedź jest inna niż  "niczego", to jesteś w bardzo komfortowej sytuacji. Jednak zazwyczaj zwycięstwo jest zaledwie potwierdzeniem - okazuje się, że określona kombinacja zdarzeń/umiejętności/środków/szczęścia itp. daje porządany rezultat. Niezmiernie rzadko ze zwycięstw dowiadujemy się, co należy poprawić, co wymaga pracy (bo jakże mamy się dowiedzieć co poprawić, skoro wszystko działa?).
Zazwyczaj po sukcesie nie mamy też ochoty na analizowanie i poprawę - po co naprawiać coś, co nie jest zepsute?

Do porażek trzeba się przyzwyczaić.
Ikony sukcesu takie jak Donald Trump, Bill Gates, Walt Disney czy inni też ponosili porażki. Wiele porażek. To co doprowadziło ich do sukcesu to wytrwałość w dążeniu do celu. Porażka nie jest przyjemna, dla większości z nas nie jest też łatwa - godzi w nasze poczucie własnej wartości, godzi w naszą ambicję, wiarę w siebie. Jednak życie to nie bajka - porażki i mi, i wam zdarzały się i będą się zdarzać. Jeżeli nie jesteście na to gotowi, to sobie odpuśćcie robienie CZEGOKOLWIEK, albo zostańcie przy prostych, bezpiecznych, niewymagających zadaniach. Jednak jeżeli chcecie zawsze być  "bezpieczni", to weźcie pod uwagę, że nie zrobicie NIC wartościowego, NIC nie osiągniecie.
Różne są miary sukcesu, ale myśląc o ryzyku i porażkach weźcie pod uwagę, że statystyczny milioner był bankrutem 3,5 raza w życiu.

Ciesz się z porażki.
Tak jak napisałem - sukcesy nie uczą. Z porażek możemy wyciągać wnioski - porażka wręcz zachęca do analizowania, poszukiwania błędów, udoskonalania. Nikt z nas nie jest idealny, nic co robimy nie jest perfekcyjne (za Salvadorem Dalim "Nie obawiaj się doskonałości. Nigdy jej nie osiągniesz!").
Bez porażek nic byśmy nie osiągnęli, nic byśmy nie poprawili, byśmy się nie zmieniali.
Zacytuje zdanko z otchłani internetu "Porażka nie jest przeciwieństwem sukcesu - jest drogą do niego".
Osobiście robię błędy i ponoszę porażki praktycznie każdego dnia - czy gdy mowa o fotografii, czy o innych sferach życia. Dzięki świadomości błędów mogę je poprawić, dzięki analizie porażek robię daną rzecz lepiej za każdym razem. Dawno pogodziłem się z tym, że życie nie jest pasmem sukcesów, a wręcz nauczyłem się z tego cieszyć. Życie byłoby niezmiernie nudno gdyby zostało pozbawione wyzwań.

Miara sukcesu.
To coś co się łączy z tematem porażek. Często stawiając sobie jakieś zadanie nie określamy, co uznamy za sukces. Robisz sesje zdjęciową... kiedy uznasz, że odniosła sukces? Kiedy spodoba się modelce? Kiedy dostanie sto lajków na fejsie? Kiedy ktoś kupi wydruk? Żeby móc ocenić czy odnieśliśmy sukces czy porażkę, trzeba sobie ustanawiać cele i przez ich pryzmat oceniać powodzenie naszych działań.

Jeszcze raz Dali na zakończenie:

Błędy są prawie zawsze rzeczą świętą. Nigdy nie próbuj ich naprawiać. Co więcej: uzasadnij je racjonalnie, staraj się w pełni je zrozumieć. A wtedy będziesz mógł je uszlachetnić.