Gdy mowa o krytyce zawsze mówi się, że trzeba ją znosić godnie. Nie denerwować się, nie obrażać się, ani nie obrażać krytykującego; jeżeli krytyka była merytoryczna, to wyciągnąć z niej wnioski. Chyba każdy, kto rozmawiał z kimkolwiek o krytyce, słyszał te słowa. Każdy, kto został skrytykowany (zwłaszcza gdy krytyka była "bezzasadna"), miał ochotę zrobić dokładnie na odwrót.
Prześlizgując się po portalach fotograficznych (teraz się po nich prześlizguję, kiedyś miałem czas, by posiedzieć) widzę bez przerwy, jak ludzie reagują na krytykę pyskówkami, porównywaniem (moje ulubione: "jak jesteś taki zajebisty, to pokaż") i fochami, czyli dokładnie nie tak jak, się to zaleca.



O krytyce
O krytyce i krytykach można by pisać książki i stworzyć osobną dziedzinę nauki zajmującą się tylko i wyłącznie klasyfikacją i badaniem tego zjawiska. Na poczet przyszłych publikacji chciałbym krytyki wstępnie podzielić.
  • Krytyka merytoryczna - odpowiednio napisana/wypowiedziana jest skarbem. Krytyka taka polega na dekonstrukcji dzieła celem jego analizy i zbadania poszczególnych składowych, by na końcu powiedzieć, co jest fajne, a co nie w opinii krytykującego. Krytyka taka cechuje się tym, że zazwyczaj nie jest w stu procentach jednoznaczna (wszystko na "tak" lub wszystko na "nie"), tylko ocenia poszczególne elementy osobno, by na koniec podsumować holistycznie dzieło. Krytyka taka wymaga nieco wysiłku i czasu od krytykującego.
    Porada: czy z taką krytyką się zgadzamy, czy nie - zawsze należy docenić czas i chęci autora takiej krytyki. Reagowanie agresją na krytykę merytoryczną jest dosyć podłe i głupie.
  • Uwaga merytoryczna - podobna do krytyki merytorycznej, z jednak tą różnicą, że dużo bardziej zwięzła, najczęściej dotycząca tylko jednego aspektu pracy (tylko światło, tylko kompozycja etc.).
  • Krytyka pospolita - najbardziej powszechny rodzaj krytyki. Najczęściej spotykane formy to: "nie podoba mi się" lub "nie podoba mi się to i tamto". Krytyka pospolita oparta jest o gusta i guściki. Do Ciebie należy decyzja, czy masz ochotę z kimś wdawać się w dyskusję o gustach, nie mniej - krytyka taka nie daje Ci nic ponad to, że teraz już wiesz, że pan Ksawery Iksiński nie lubi tego i owego (co jest w większości wypadków równie wartościowe, jak informacja, że nie lubi fasolki po bretońsku).
    Porada- skwitować stwierdzeniem, że o gustach się nie dyskutuje lub zignorować.
  • Hejt - "hejterzy" to w zasadzie wyjątkowo złośliwe osobniki, które krytykę pospolitą wyniosły na wyższy poziom. W internecie sporo się mówi o hejterach, wchodząc na sekcje komentarzy na Pudelku/Onecie/YouTube można znaleźć ich setki, zaś w miejscach takich jak blogi czy FB są zdecydowanie rzadziej spotykani. Istotne jest to, że hejterowi nie podobać się będzie wszystko i, zazwyczaj, ujmie to w słowa, które zdecydowanie mają Cię dotknąć/obrazić.
    Porada - ignorować.
Jak sobie radzić z krytyką*
Znoszenie krytyki nie jest łatwe - łatwo ulec chęci "odgryzienia się", wdania się w dyskusję, czy po prostu zjechania krytykującego.
Jeżeli wklepie się w google zapytanie o to, jak sobie poradzić z byciem krytykowanym, powtarzane jak mantra jest "zdystansuj się - krytykowana jest Twoja praca, a nie Ty". Ta porada moim skromnym zdaniem jest do dupy.
Potrafię się zdystansować, robię to, ale wciąż nie na tyle, żeby zupełnie olać krytykę. Pewnie potrafiłbym się zdystansować jeszcze bardziej, ale nie chcę. Jak ktoś obraża Twojego przyjaciela, to się dystansujesz i pozwalasz, by ktoś go objeżdżał? Nie, bo to Twój przyjaciel. Wkładam jakiś niemały kawałek siebie w foty i nie chcę ich traktować jak czegoś obcego. Gdybym tak zrobił, to zapewne przestałbym robić zdjęcia, bo właśnie to egoistyczne i narcystyczne poczucie wkładania kawałków swojej duszy w fotografie daje mi największą przyjemność.

Znalazłem sobie inny sposób.
Zdałem sobie sprawę, że ta pozornie bezwartościowa krytyka oparta tylko i wyłącznie o gusta i/lub chęć wyżycia się jest równie wartościowa jak pochwała wynikająca z tych samych pobudek.

Jeżeli nikt Cię nie krytykuje, to znaczy, że nie zrobiłeś nic wartościowego.
Powyższe zdanie, przytoczone z pamięci, pochodzi z jakiegoś artykułu, który czytałem dawno temu. Nie pamiętam autora artykułu, ani autora zdania, ale bardzo mi się podoba.
Autor artykułu, z tego co pamiętam poszedł nawet dalej pisząc, że każda krytyka i każde zmieszanie Cię z błotem jest bardziej wartościowe niż pochwała.
Pisząc pochwałę podejmujesz czynność, która jest bezpieczna - nikt nie będzie Cię krytykował za to, że Ci się podoba. Ma prawo Ci się podobać.
Inaczej jest z krytyką. Mieszając kogoś z błotem wystawiasz się - autor zdjęcia może wdać się w dyskusję i zacząć mieszać z błotem Ciebie, jego fani mogą się do niego przyłączyć. Krytykując sam wystawiasz się na krytykę. Napisanie krytyki jest dużo mniej bezpieczne.
Oznacza to, że osoba krytykująca wystawiła się tylko po to, by Ci pojechać. Wow... Twoja praca jest na tyle emocjonująca, że komuś się chciało i mało tego, że coś napisał (co wymaga nieco więcej wysiłku niż kliknięcie "like" i dużo bardziej wymagające niż zwyczajne zignorowanie Twojej pracy), to jeszcz podejmuje się (drobnego, bo drobnego) uszczerbku na ego, gdy Twoi przyjaciele, obrońcy i rodzina pod Twoim przywództwem będą mu cisnąć za to, że Cię skrytykował.
Dla mnie to jasny znak, że zrobiłem coś dobrze - wzbudzam emocje u odbiorców (a wszystkim dogodzić się nie da).


Hejter wyznacznikiem 
Właściwie gdy wszystkim się podoba i nikt nie powie mi nic złego o pracy, to się czuję dziwnie. Albo nikt nie ma jaj, żeby mi powiedzieć, co mu nie gra albo moje prace są niewystarczająco emocjonujące.
Jasne, że wciąż nie lubię czytać, czy słuchać jak ktoś mi jedzie, ale z drugiej strony wiem, że tak musi być.
Mam wrażenie, że jeżeli o swoich zdjęciach słyszysz tylko i wyłącznie pochwały, to znaczy, że nie wyszedłeś z szafy. Brak krytyki oznacza, że odbiorcami Twoich prac są ludzie, którzy nie chcą Cię "zranić", czyli Twoi najbliżsi, a krytyka oznacza, że wypłynąłeś przed szerszą publikę.


*Jak wiadomo krytyka może być pozytywna i negatywna. Na potrzeby chwili ograniczmy się do tej negatywnej .